07.04.09
“Masakra”, więc “wczujmy się w stan jego duszy”…
Wróciłem. Nie było źle. Mogło być lepiej, mogło być gorzej.
Nie ma to jak wanna we własnym domu, a nie tam jakiś prysznic :P Wziąłem wielki plecak, miejsca jeszcze w nim trochę było, a i tak pozapominałem połowę rzeczy (braku “piżamy” sobie nie wybaczę).
Choć to tylko 5 lat różnicy, zapomniałem jak to jest być 14-latkiem. Tych trzech chłopaków przypomniało mi to aż za dobrze :P Te hasła, ta radocha z byle czego, z byle głupstwa. Nie powiem, żebym był jakoś bardzo poważy, ale chciałbym mieć znowu 14 lat :)
Wcześniej nie byłem na wyjazdowych rekolekcjach, więc porównania nie mam. Trochę po górach pochodziliśmy, trochę o Panu Bogu też było.
Giewont, Czarny Staw Gąsienicowy i Nosal – zaliczone…
Krupówki – zaliczone…
Zabytkowe kościoły, klasztor, pustelnia – zaliczone…
… normalnie masakra xD
Muszę obejrzeć “Wszyscy jesteśmy Chrystusami” :)
06.28.09
Powoli zacząłem się przyzwyczajać do planu dnia: pobudka-> real-> komputer-> piwko-> spać. Jednak co za dużo, to nie zdrowo. Artur dostał tydzień urlopu i pojedzie w góry na rekolekcje. Przyzwyczajenie jest złe, a monotonia jeszcze gorsza.
Musze kupić sobie kolejnego Piekare albo wziąć się w końcu za “Niedokończone opowieści”, które zacząłem czytać w tamtym roku i jakoś tak zawsze było coś innego, ciekawszego.
Dzięki za wczoraj Gochu, Magdu i Tomku :) Żubr nie tylko w trawie puszczy ale i na asfalcie :P
06.20.09
Coś nam z tej pielgrzymki rowerowej dzisiaj nie wyszło. Lało jak z cebra i bynajmniej nie z mojego powodu. Jak to powiedział wczoraj pijany sąsiad: “jestem tylko człowiekiem, nic na to nie poradzę”. A szkoda. Za mało modliliśmy się o pogodę (i lepsze dętki dla Kamila :P ).
Zastanawiam się czy frajda na rowerach byłby porównywalna do tej z seicento ciociuni Piotra :) chociaż ta wycieraczka (a raczej jej brak) była wkurzająca :P
06.10.09
Panie [...],
otwórz me serce szeroko,
tak do końca na oścież, bym
w miłości zatracił siebie a
odnalazł Ciebie…
i jedno pytanie – dlaczego?
06.07.09
Na prawdę nie wiem co takiego ciekawego i bezcennego jest w widoku pracującego Artura :)
Ale cóż, Magda z Gochą zawsze były inne i podniecały się wszystkim :P
I wcale nie jestem “kobieta pracująca”, i nie wiem czy żadnej pracy się nie boję. Za malutkie jest moje doświadczenie, bo ogranicza się jedynie do reala :P
Następnym razem dajcie znać wcześniej, to wygospodaruje więcej czasu i ustawie stoliki z promocji przy rożnie :P
06.04.09
real xD
“Dlaczego te wszystkie sitka są dziurawe?” – rozbroiła mnie kobiecina tym tekstem dzisiaj :) I dobrze, że to nie mój dział, bo nie byłem jej wstanie pomóc xD
Na prace na razie nie narzekam. Roboty mało nie jest, ale nie powiem żebym zapieprzał całe 8h ^^ Bo ile to ludzie mogą tych rowerów kupić? dwa, góra siedem na dzień :P
Muszę się jeszcze przestawić na ranne wstawanie…
“Kaplica” nawiedzona z pozytywnym skutkiem :P
05.23.09
Wolne mam, a tylko bym spał :)
To, że wczoraj wstałem o 14 wcale nie znaczy, że się wyspałem :P
Swoją drogą nocki w realu są fajne, bo robi się ciekawie jak o 3.00 nad ranem ludziom zaczyna odbijać i dyskutują o rasizmie wśród konserw rybnych na półkach :P i idzie się wiele nauczyć (np. jak jednym malutkim wiaderkiem wody umyć pół sklepu). Ja mam tam niby 4 miesiące wytrzymać? O_O
No nic, na kolejne zabudowy tez się zgłaszam. Tego nie można przegapić :P
Dzięki za dzisiejszy wieczór :) Magdo masz fajny “Vabank” w domu z miłą obsługą, tylko jak sanepid zobaczy te twoje robactwo, to Ci zamknie ten burdel :P
05.15.09
“To już jest koniec, nie ma juz nic…” Napisałem i powiedziałem, co miałem napisać i powiedzieć. Ustne zdane na pewno, na resztę wyników z matur trzeba czekać aż do 30.06 O_O Trzeba będzie znaleźć sobie jakieś zajęcie na wakacje… Może na początek grill?
Wczorajszy koncert był przyjemny i żałuje, że dzisiaj wynikły komplikacje. Nie dogadaliśmy się i tyle. Będziemy tylko jeden dzień wspominać ^^ Jeden dzień, trzy zespoły, 2×50 minut chodzenia, 6h muzyki, 1,5h kimania na ławce w oczekiwaniu na bane :D Do tego kilku fajnych ludzi, jedno piwo, mineralka i przestają liczyć się bolące nogi, susza w ustach i zachrypnięte gardło :)
05.09.09
Wczoraj było… pozytywnie :) Fajnie, bo mało który KSM ma spotkania na krawężniku przy farze. Dowód na to, że o Bogu można rozmawiać wszędzie i na to, że misja ewangelizacyjna księży trwa ciągle i w każdym miejscu. Ksiądz Marek musi częściej do nas wpadać. Po co nam konspekty, salka, krzesła i kawa, po co jakaś tablica i mądre artykuły? Nam wystarczy kawałek chodnika, paczka chipsów i parę osób, żeby miło i owocnie spędzić czas :D
04.29.09
Uwielbiam nasze środki komunikacji miejskiej :) Na pętli stało dzisiaj pięć “5″ a szóstka wjeżdżała, przy czym najbliższa odjeżdżała za 30 minut, a żaden motorniczy nie wiedział, która jedzie pierwsza. O autobus ciężko, bo korki cholernie długie. I jak tu dostać się do centrum? No ale cóż, sam się zdziwiłem, bo podróż zajęła mi tylko 50 minut O_O potem 30 sekund w księgarni i powrót do domu-.-
Byłem dzisiaj na WKU. Jeszcze dwa tygodnie i będę szeregowym rezerwy ^^