06.28.09
Powoli zacząłem się przyzwyczajać do planu dnia: pobudka-> real-> komputer-> piwko-> spać. Jednak co za dużo, to nie zdrowo. Artur dostał tydzień urlopu i pojedzie w góry na rekolekcje. Przyzwyczajenie jest złe, a monotonia jeszcze gorsza.
Musze kupić sobie kolejnego Piekare albo wziąć się w końcu za “Niedokończone opowieści”, które zacząłem czytać w tamtym roku i jakoś tak zawsze było coś innego, ciekawszego.
Dzięki za wczoraj Gochu, Magdu i Tomku :) Żubr nie tylko w trawie puszczy ale i na asfalcie :P
06.20.09
Coś nam z tej pielgrzymki rowerowej dzisiaj nie wyszło. Lało jak z cebra i bynajmniej nie z mojego powodu. Jak to powiedział wczoraj pijany sąsiad: “jestem tylko człowiekiem, nic na to nie poradzę”. A szkoda. Za mało modliliśmy się o pogodę (i lepsze dętki dla Kamila :P ).
Zastanawiam się czy frajda na rowerach byłby porównywalna do tej z seicento ciociuni Piotra :) chociaż ta wycieraczka (a raczej jej brak) była wkurzająca :P
06.10.09
Panie [...],
otwórz me serce szeroko,
tak do końca na oścież, bym
w miłości zatracił siebie a
odnalazł Ciebie…
i jedno pytanie – dlaczego?
06.07.09
Na prawdę nie wiem co takiego ciekawego i bezcennego jest w widoku pracującego Artura :)
Ale cóż, Magda z Gochą zawsze były inne i podniecały się wszystkim :P
I wcale nie jestem “kobieta pracująca”, i nie wiem czy żadnej pracy się nie boję. Za malutkie jest moje doświadczenie, bo ogranicza się jedynie do reala :P
Następnym razem dajcie znać wcześniej, to wygospodaruje więcej czasu i ustawie stoliki z promocji przy rożnie :P
06.04.09
real xD
“Dlaczego te wszystkie sitka są dziurawe?” – rozbroiła mnie kobiecina tym tekstem dzisiaj :) I dobrze, że to nie mój dział, bo nie byłem jej wstanie pomóc xD
Na prace na razie nie narzekam. Roboty mało nie jest, ale nie powiem żebym zapieprzał całe 8h ^^ Bo ile to ludzie mogą tych rowerów kupić? dwa, góra siedem na dzień :P
Muszę się jeszcze przestawić na ranne wstawanie…
“Kaplica” nawiedzona z pozytywnym skutkiem :P