06.20.09
Coś nam z tej pielgrzymki rowerowej dzisiaj nie wyszło. Lało jak z cebra i bynajmniej nie z mojego powodu. Jak to powiedział wczoraj pijany sąsiad: “jestem tylko człowiekiem, nic na to nie poradzę”. A szkoda. Za mało modliliśmy się o pogodę (i lepsze dętki dla Kamila :P ).
Zastanawiam się czy frajda na rowerach byłby porównywalna do tej z seicento ciociuni Piotra :) chociaż ta wycieraczka (a raczej jej brak) była wkurzająca :P