08.28.09
Cały weekend z dala od zgiełku miasta. Z dala od ryczących pod oknami dzieci, ciągle jeżdżących samochodów i codziennych imprez sąsiadów. Fajnie jest mieć rodzinę mieszkająca na wsi. Do najbliższej miejscowości powyżej 1000 mieszkańców jest całe 5km, a w około same pola.
Mój 10-letni rower odmawia powoli posłuszeństwa. W sumie wyciągam go dwa razy w roku, więc powinien być jak nowy :P
Edit:
Mój brat – jedyny znany mi osobnik gatunku homo sapiens, który wręcz ubóstwia się pakować. Pakować siebie jak i innych członków mojej rodziny (bałagan, który przy tym powstaje to już inna historia :) )
08.14.09
Zaskakująco zaskakujący jest ten dzisiejszy dzień :) Same niespodzianki od samego rana. Najpierw korek na pętli, bo wykoleił się tramwaj nr 4. Potem wpadek Beaty w pracy i na dziale zostałem sam, zupełnie sam O_O (Pominę sytuacje, które miały miejsce pod nieobecność pracownika reala :P). A na koniec “bana”, którą wracałem do domu, wyjechała na czołowe innemu tramwajowi… A dzień się jeszcze nie skończył :D
EDIT:
dobra, goryla wskakującego z krzaków się nie spodziewałem O_O
08.12.09
Muszę dzisiaj wszystkim tym, którzy są odpowiedzialni za wyciąganie mnie z domu, podziękować. Fajnie, że chcecie się jeszcze ze mną widywać, iść czasem do kina lub na piwo. Bez was byłoby trochę nudno… a nawet bardzo. Życzę sobie więcej spotkań (choćby tylko takich krótkich jak dzisiaj), bo monotonia dobija.
Muszę się bardziej starać i mniej grać :P
07.23.09
Jak ja nie cierpię, gdy rodzice przyjeżdżają do mnie w odwiedziny. Znowu się rozgoszczą na całego, zaczną rządzić i wymądrzać się. Pociesza mnie jednak fakt, że kiedyś w końcu muszą sobie pojechać. Posiedzą rok i znowu pojadą na wakacje.
Aż mi się odechciewa gdy pomyśle, że w niedziele mam być 10h w realu O_O No chyba, że naprawią wszystkie klimatyzacje…
Fajnie by było gdzieś jeszcze pojechać w te wakacje. Chociaż na parę dni np. w góry…
07.18.09
To był ciężki tydzień. W pracy, ze względu na małą ilość pracowników, można się wykończyć. Do tego mało snu i codziennie “cięższy arsenał” ( :P ) robi swoje. Jestem padnięty.
Nie cierpię robić sobie sam obiadów. A może po prostu mi się nie chce? Tak, zdecydowanie to drugie, nie chce mi się. Z gotowania to wielbię tylko jedzenie, a reszta jest zua! (<-skoro “bee” wam sie nie podoba) No ale w życiu są takie momenty, kiedy to człowiek może liczyć tylko na siebie… na siebie lub na pizzerie :P
07.09.09
Warhammer z dnia na dzień? Czemu nie, byle by grał młody i szlachetnie urodzony krasnolud wraz z biedną, starą i wiecznie głodną elfką – duet dobrany idealnie (następnym razem tercet? albo nawet kwartet?). Trzeba nam tylko dopracować mechanikę i będzie świetnie. Stara mapa sprzed 7 lat się w końcu może przyda, a matka zawsze się pytała po co ja ją trzymam.
Ech, kurde fajnie by było się znowu spotkać ze starymi znajomymi i powspominać czasy z Akademii Nauki Niepotrzebnych nr 9 :) Poobgadywać nauczycieli, pośmiać się z kolegów :P wakacje jeszcze trwają a nk działa, więc może coś z tego wyjdzie …
07.04.09
“Masakra”, więc “wczujmy się w stan jego duszy”…
Wróciłem. Nie było źle. Mogło być lepiej, mogło być gorzej.
Nie ma to jak wanna we własnym domu, a nie tam jakiś prysznic :P Wziąłem wielki plecak, miejsca jeszcze w nim trochę było, a i tak pozapominałem połowę rzeczy (braku “piżamy” sobie nie wybaczę).
Choć to tylko 5 lat różnicy, zapomniałem jak to jest być 14-latkiem. Tych trzech chłopaków przypomniało mi to aż za dobrze :P Te hasła, ta radocha z byle czego, z byle głupstwa. Nie powiem, żebym był jakoś bardzo poważy, ale chciałbym mieć znowu 14 lat :)
Wcześniej nie byłem na wyjazdowych rekolekcjach, więc porównania nie mam. Trochę po górach pochodziliśmy, trochę o Panu Bogu też było.
Giewont, Czarny Staw Gąsienicowy i Nosal – zaliczone…
Krupówki – zaliczone…
Zabytkowe kościoły, klasztor, pustelnia – zaliczone…
… normalnie masakra xD
Muszę obejrzeć “Wszyscy jesteśmy Chrystusami” :)
06.28.09
Powoli zacząłem się przyzwyczajać do planu dnia: pobudka-> real-> komputer-> piwko-> spać. Jednak co za dużo, to nie zdrowo. Artur dostał tydzień urlopu i pojedzie w góry na rekolekcje. Przyzwyczajenie jest złe, a monotonia jeszcze gorsza.
Musze kupić sobie kolejnego Piekare albo wziąć się w końcu za “Niedokończone opowieści”, które zacząłem czytać w tamtym roku i jakoś tak zawsze było coś innego, ciekawszego.
Dzięki za wczoraj Gochu, Magdu i Tomku :) Żubr nie tylko w trawie puszczy ale i na asfalcie :P
06.20.09
Coś nam z tej pielgrzymki rowerowej dzisiaj nie wyszło. Lało jak z cebra i bynajmniej nie z mojego powodu. Jak to powiedział wczoraj pijany sąsiad: “jestem tylko człowiekiem, nic na to nie poradzę”. A szkoda. Za mało modliliśmy się o pogodę (i lepsze dętki dla Kamila :P ).
Zastanawiam się czy frajda na rowerach byłby porównywalna do tej z seicento ciociuni Piotra :) chociaż ta wycieraczka (a raczej jej brak) była wkurzająca :P